Kiedy budzę się po nocy
w sypialni panuje półmrok
zasłony światła nie przepuszczają
więc czas, przyzwyczaić wzrok.
Przez myśli przewija się sen
jaki towarzyszył mi przez noc
dobry, a czasami koszmarny
on dyktuje jak minęła noc.
Czy wstać, prawą, czy lewą nogą?
aby nie zapeszyć dnia
bo takie zabobony krążą
którym ulegam i ja.
Jednak pierwsze, dziękuję Bogu
za spokojnie noc przespaną
za możliwość powitania dnia
będąc zdrowym i wyspanym.
Wzrok kieruję na okno
odsłaniając zasłony
buzia mi się śmieje
witając pogodny dzień nowy.
Wielkich planów nie układam
oddając się zwykłym obowiązkom
ale kiedy coś w myślach błyśnie
realizuje je natychmiast, z ochotą.
Jestem seniorem, więc nic nie muszę
lecz kiedy coś mi się zachce
nie zastanawiam się zbyt długo
realizuję to z chęcią zawsze.
Ruch jest wskazany na stare lata
takie też mam lekarza zalecenia
więc idę na dłuższy spacer
spalić kalorie, tłustego jedzenia.
Dzień za udany uważam wówczas
kiedy czuję się spełniony
wtedy z ochotą zasiadam do stołu
będąc głodny i spragniony.
I ponownie dziękuję Bogu
za szczęśliwie spędzony dzień
zakładam pidżamę, idę do łóżka
zapadając w kolejny sen.
Co będzie jutro, nie wiadomo
ważne, by noc była spokojna
co mi się przyśni opowiem rano
na tym polega sielanka seniora.